Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
412 postów 406 komentarzy

w obronie praw mojego kraju...

Humpty Dumpty - Animalia, Chordata, Vertebrata, Mammalia, Placentalia, Primates, Hominoidae, Homo, Homo sapiens.

NBP – wielka burza w szklance wody

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Za 6 tysięcy w Polsce pracuje tylko złodziej. Albo dureń. Słowa najgłupszej ministry Donalda Tuska okazują się leitmotivem większości rządów III RP.

Janusz Sanocki (pozdrawiam, i stu lat życzę) jest kolejnym, który krytykuje „bajońskie zarobki” w NBP.

Tymczasem tak piętnowane (szczególnie przez GazWyb i podobne publikatory) wynagrodzenia w realiach III RP należą do…. niskich, co najwyżej umiarkowanych! Oczywiście na tym szczeblu drabiny...

Janusz Sanocki zdaje się nie zauważyć tej „oczywistej oczywistości”.

Pisze przecież:

„No bo też i biorąc pod uwagę, że blondynki prezesa NBP dostają 10 razy więcej od posłów z całą pewnością nie można naszych parlamentarzystów posądzać o nadmierny poziom intelektu.

Z wyjątkiem, ma się rozumieć tych, którzy załatwili sobie, albo swoim pociotkom miejsca w radach nadzorczych i zarządach spółek skarbu państwa gdzie też byle placowemu, awansowanemu na figuranta do jakiegoś Orlenu, albo Azotów - państwo nasze płaci po 20 – 30 tys. miesięcznie.”

 

Problem polega na tym, że Państwo, tzn. my (czyli ja, ty, on, ona – poseł Sanocki również) wcale tyle nie płacimy.

Płacimy o wiele więcej.

I to o tyle więcej, że wytykany prezes NBP Adam Glapiński ma prawo czuć się … rozgoryczony.

Bo faktycznie, wynagrodzenie 60 tys. zł brutto w realiach III RP wydaje się…. jałmużną.

Przejdźmy do faktów.

Rzekomo „aferalne” sumy w NBP są niczym, a raczej prawie niczym w stosunku do kwot, jakie otrzymywali pochodzący z tzw. klucza partyjnego prezesi m. in. dołujących spółek, które Tusk a potem Kopacz chcieli „wygaszać”.

Poniżej pochodzący z kwietnia 2015 r. ranking najlepiej zarabiających prezesów spółek, w których Skarb Państwa miał znaczące udziały, bądź też kontrolował je całkowicie.

Dane dotyczą 2014 r. (Tusk był premierem do 22 września, potem premierzycą została Ewa Kopacz).

 

10 miejsce zajmował Jarosław Zagórowski, w 2014 prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej. W 2014 r. zarobił prawie milion zł ( 950.024 PLN), dokładnie 79,169 zł miesięcznie.

Apogeum jego zarobków miało miejsce w 2012, kiedy zarobił 1,44 mln zł (120 tys. zł miesięcznie).

Wysokość zarobków była tylko w niewielkim stopniu powiązana z upadkiem wartości kierowanej przez niego firmy.

Niewiele mniej od prezesa Zagórowskiego zarobili pozostali członkowie zarządu. Najbliżej wynagrodzenia prezesa znalazł się Artur Wojtków, który zainkasował ponad 895 tysięcy złotych. Na pensje 5 osób z najwyższej kadry kierowniczej Jastrzębska Spółka Węglowa przeznaczyła 4 miliony 405 tysięcy złotych, czyli prawie o 1 milion 600 tysięcy mniej niż w 2013 roku.

www.money.pl/galerie/artykul/ranking-zarobkow-prezesow-spolek-skarbu,96,1,1745248.html

 

9 miejsce – Marek Woszczyk, PGE.

W 2014 roku zarobił 1 milion 140 tysięcy zł.

To tylko fragment większej całości.

Pensje 4-osobowego zarządu w ubiegłym roku wyniosły 4,2 miliona złotych. Z kolei odprawy i wyrównania dla byłych pracowników kadry zarządzającej wyniosły… więcej, bo aż 5,5 miliona złotych.

Zdecydowanie większą wypłatę od obecnego prezesa spółki zarobił w ubiegłym roku Krzysztof Kilian – były prezes energetycznego koncernu, który przestał pełnić funkcję w Polskiej Grupie Energetycznej jeszcze w listopadzie 2013 roku.

Dopiero w ubiegłym roku otrzymał ostatnie należne mu pieniądze.

Ile dokładnie?

Kilian, wraz z odchodzącymi w tym samym czasie współpracownikami, łącznie otrzymali astronomiczną odprawę 6,9 milionów złotych (w 2014 roku na konto Krzysztofa Kiliana trafiło z kolei 1,39 miliona złotych).

To potwierdza często powtarzaną przez wielu ekspertów tezę, że najwięcej w giełdowych spółkach zarabia się właśnie odchodząc z pracy.

www.money.pl/galerie/artykul/ranking-zarobkow-prezesow-spolek-skarbu,96,1,1745248.html

Skarb Państwa w 2014 r. był właścicielem prawie 60% akcji.

Krzysztof Kilian to przyjaciel Donalda Tuska z czasów Kongresu Liberalno-Demokratycznego, zwanego ówcześnie „kongresem aferalnym”. 

 

8  miejsce – Mirosław Bieliński, Energia.

W 2014 roku zarobił tyle, ile nauczyciel przez… 70 lat, czyli 1.443.360,- zł (120.280,- zł miesięcznie).

Skarb Państwa w 2014 r. był właścicielem 51,52% akcji Energii.

 

7 miejsce – prezes Lotosu, Paweł Olechnowicz.

Olechnowicz w ubiegłym roku zarobił 1 milion 468 tysięcy złotych. Warto zwrócić uwagę na strukturę pensji prezesa i pozostałych członków zarządu. Ponad milion złotych, czyli blisko 80 procent całej sumy to wynagrodzenie z tytułu pełnienia funkcji we władzach spółek bezpośrednio i pośrednio zależnych od Lotosu. To dzięki temu wynagrodzenie kadry kierowniczej szybko urosło, chociaż jeszcze w 2010 roku roczne zarobki Olechnowicza oscylowały wokół kwoty 300 tys. zł. Prezes spółki jest oczywiście najlepiej zarabiającym przedstawicielem zarządu, pozostali mogli liczyć na zdecydowanie mniejsze wypłaty. Mariusz Machajewski, który był drugim najlepiej opłacanym zarządcą w spółce, otrzymał aż o 500 tysięcy złotych mniej od Olechnowicza.

www.money.pl/galerie/artykul/ranking-zarobkow-prezesow-spolek-skarbu,96,1,1745248.html

 

6 miejsce – Dariusz Lubera, Tauron. W 2014 zgarnął prawie 2 mln zł (1,912 mln zł).

Wynagrodzenia całego zarządu kosztowały Tauron 7 milionów 440 tysięcy złotych. Najwięcej – oprócz Lubery – otrzymali Krzysztof Zawadzki oraz Aleksander Grad, który od 2007 roku do 2011 roku pełnił funkcję ministra skarbu państwa, a obecnie jest wiceprezesem spółki. Na to stanowisko rada nadzorcza powołała go w marcu ubiegłego roku.

www.money.pl/galerie/artykul/ranking-zarobkow-prezesow-spolek-skarbu,96,1,1745248.html

Skarb Państwa w 2014 r. kontrolował ok. 30% akcji Tauronu.

 

5  miejsce – Dariusz Zawisza, PGNiG.

W 2014 r. przytulił 1,935 miliona złotych.

Na wynagrodzenia wszystkich osób z zarządu PGNiG wydał aż 15 milionów 468 tysięcy złotych.

15-osobowa rada nadzorcza zarobiła z tytułu pełnionej w spółce funkcji zaledwie 396 tysięcy złotych, czyli 40 razy mniej niż zarząd!

Ponad milion złotych powędrował do Andrzeja Parafianowicza, który nie pełni już swoich funkcji w spółce. W sierpniu ubiegłego roku zrezygnował.

Dlaczego?

Parafianowicz był od połowy czerwca 2014 roku zawieszony przez radę nadzorczą PGNiG, w związku z koniecznością wyjaśnienia jego wypowiedzi z nielegalnych podsłuchów ujawnionych przez „Wprost”.

www.money.pl/galerie/artykul/ranking-zarobkow-prezesow-spolek-skarbu,96,1,1745248.html

W 2014 r. Państwo było właścicielem ok. 70% akcji.

 

4  miejsce – Herbert Wirth, KGHM.

Zarobki w 2014 r. to 2 miliony 277 tysięcy złotych (189.750,- zł miesięcznie).

 

3 miejsce – Andrzej Klesyk, PZU.

W 2014 r. – 2,714 miliona złotych.

 

2 miejsce – Jacek Krawiec, PKN Orlen.

W 2014 r. jego zarobki sięgnęły 2,914 miliona zł (czyli 242.833,- zł miesięcznie).

 

1 miejsce – Zbigniew Jagiełło, PKO BP.

Jego miesięczne zarobki w 2014 roku wynosiły…. 259.000,- zł. Roczne – 3 miliony 112 tysięcy złotych.

 

Kto chce, niech policzy, jak wynagrodzenia powyższe miały się do wynagrodzenia minimalnego czy też pensji nauczyciela w tamtym okresie.

 

Jednak największe eldorado miało miejsce w 2004 r. w Orlenie.

Były prezes Orlenu Zbigniew Wróbel zarobił…. 13 milionów zł (wraz z odprawą).

 

Wróbel to stary działacz tzw. socjalistycznych związków młodzieżowych. Absolwent Politechniki Śląskiej (Chemia) w czasie studiów aktywista SZSP, w stanie wojennym szef Almaturu, studenckiego biura podróży.

Wg powszechnej w tamtym czasie wiedzy stanowisko to wymagało stałej współpracy (może nawet etatowej?) z wiadomymi służbami.

Do Orlenu wepchał go ówczesny premier Leszek Miller (były działacz PZPR), odszedł zaś wskutek walk frakcyjnych w LSD.

Jego późniejsza kariera ciągle czeka na dziennikarza śledczego. Odważnego na tyle, że nie wystraszy się samobójstwa wspólnika Wróbla, niejakiego Pronobisa.

Przy okazji obecny demokrata Leszek Miller, idący pod rękę ze Schetyną w ramach KE (PSLGBT?) opowiedziałby, dlaczego jego kumpel otrzymał za rządów lewicy w ciągu roku tyle pieniędzy, ile wynosiło w tym czasie łączne wynagrodzenie wszystkich pracowników szpitali (lekarzy, pielęgniarek, salowych, sprzątaczek i personelu administracyjnego) w województwie sądeckim w ciągu trzech lat?

Na dodatek jego doświadczenie w kierowaniu największym koncernem paliwowym (a nawet najmniejszym) było żadne.

Wystarczyła znajomość z Millerem, by w ciągu roku zarobić tyle, ile przeciętna polska rodzina przez 20 pokoleń. I to pod warunkiem, że oboje pracują.

 

Myślę, że warto by było poznać jeszcze przed wyborami, jak teraz wyglądają zarobki w spółkach należących choćby częściowo do Skarbu Państwa, a których obsadzanie odbywało, odbywa i będzie odbywać się z tzw. klucza politycznego?

Panie Januszu, może by tak stosowną interpelację wystosować? Chętnie przygotuję, i to pro publico bono.

Bowiem wytykanie zarobków rzekomo niekompetentnym (kto to sprawdził i w jaki sposób?) paniom z NBP budzi jedynie poklask u mniej wyrobionej części potencjalnych wyborców.

Prawdziwym problemem są zarobki na najwyższym szczeblu, budzące zawiść nawet za zachodnią granicą.

Jeśli ktoś myśli, że sprawa dotyczy jedynie wiodących przedsiębiorstw, banków i instytucji ubezpieczeniowych, myli się, i to bardzo.

Również w samorządach występują płace przewyższające możliwe do otrzymania np. w RFN i to przy świadczeniu pracy tego samego rodzaju.

Ba, często przewyższające uposażenia sędziów, i to sądów okręgowych lub apelacyjnych nawet.

I wcale nie dotyczy to wyłącznie burmistrzów, prezydentów, starostów i innych członków zarządów.

Ich apanaże to zupełnie osobny rozdział.

 

W Polsce najlepiej zarabiają…. urzędnicy. Nie wszyscy, ale szacunkowo grupa liczebnie porównywalna z górnikami w czasach późnego Gierka.

Na dodatek ludzie ci nie pochodzą z wyborów, a zatem na ich dobór wpływ przeciętnego mieszkańca jest niewielki. Mają więc zagwarantowaną tzw. pewność zatrudnienia.

 

c.d.n.

 

6.03 2019

KOMENTARZE

  • w przypadku Pań z NBP
    w grę wchodzi nie tylko nagonka na ich zarobki, ale i wyjątkowo "niekorzystne" zdjęcia w prasie,

    z drugiej strony, doprawdy, nie wiem, po co w PKO takie stanowiska.
  • A jednak Otake
    Otake polske walczyli żołnierze wyklęci a później Wałęsa. Do kogo macie pretensje.
  • @interesariusz z PL 17:35:52
    /wyjątkowo "niekorzystne" zdjęcia w prasie,/

    https://nczas.com/wp-content/uploads/2019/03/lech_walesa.jpg
  • @interesariusz z PL 17:35:52
    O tak? A w przypadku nauczycieli o co ci chodzi?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031