Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
389 postów 304 komentarze

w obronie praw mojego kraju...

Humpty Dumpty - Animalia, Chordata, Vertebrata, Mammalia, Placentalia, Primates, Hominoidae, Homo, Homo sapiens.

Świadkowie Jehowy nie wierzą w Zmartwychwstanie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Do czego zresztą oficjalnie się przyznali 22 lata temu.

 

 

 „W tym nowym katechizmie luterańskim powiedziano: „Współcześni teolodzy ewangeliccy kwestionują tę mieszaninę pojęć greckich i biblijnych (...). Odrzucają podział człowieka na ciało i duszę. Ponieważ cały człowiek jest grzeszny, więc z chwilą śmierci umiera całkowicie razem z ciałem i duszą (śmierć pełna). Dlatego też zmartwychwstanie nie będzie miało za punkt wyjścia tamtego człowieka, który umarł;będzie to nowy akt stworzenia przez Boga. Między śmiercią a zmartwychwstaniem rozpościera się przepaść; jednostka co najwyżej istnieje dalej w pamięci u Boga”. (Strony 189, 532, 533).

Przez dziesiątki lat Świadków Jehowy uważano za heretyków, bo właśnie tak uczyli o duszy. Nie potrzebowali setek lat, żeby się dowiedzieć o tym, co teraz przyznają teolodzy ewangeliccy”.

(Strażnica nr 2 z 1981 roku, strony 23 i 24, Aktualne wydarzenia w świetle Biblii)

Podkreślenia i wyboldowanie moje.

No właśnie tak świadkowie uczą.

Nie ZMARWYCHWSTANIE, ale PONOWNE STWORZENIE.

A to, jak przyznacie, nauką biblijną z całą pewnością NIE JEST.

W świetle zatem „nauki” brooklyńskiej obojętne jest nasze zachowanie.

Bo bez względu na to, czy przestrzegać będziemy bożych przykazań czy nie, los nasz jest taki sam – nicość.

Czy wierzenia świadków Jehowy można zatem określić mianem materializmu  teokratycznego?

 

28 12.2012

KOMENTARZE

  • Osobiście coraz bardziej się przekonuję że Św. Kościół Katolicki
    jest dziełem Bożym i naprawdę czymś co może mieć zbawienny wpływ na ludzi jeśli tylko tylko ludzie się zaczną godzić z jego naukami i Ewangeliami!
  • @archeo 22:43:17
    A ja sie przekonuje, ze ty nie wierzysz w Jezusa Chrystusa.
  • @Trubadur 23:19:25
    Ja wierze w zmartwychwstanie.
  • @Trubadur 23:45:29
    Powiadasz:

    ''Nie. Tylko ci, którzy wierzą w duszę nieśmiertelną wierzą w Zmartwychwstanie. Ty wierzysz tak samo, jak WT$.''

    Musialam ci szczegolnie 'wpasc w oko', ze mnie tak ciagle wyrozniasz.:)

    Gdyby dusza byla niesmiertelna, to po co Zbawiciel???

    A po za tym, czy Bog w Adama dusze tchnal?
    Pismo mowi, ze DUCHA-TCHNIENIE!!!

    (7) wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą (dusza) żywą. (Rodz.2:7)
    http://www.biblia.info.pl/biblia.php
    http://interlinearbible.org/genesis/2-7.htm
    http://www.blueletterbible.org/Bible.cfm?b=Gen&c=2&v=7&t=KJV#top

    Pan Jezus umierajac na krzyzu co wyzional????

    Sprawdz moj milosniku w Biblii.

    Ja wiem, smierc jest wyzionieciem DUCHA i czlowiek umiera, bo dusza smiertelna jest.
  • @Nathanel 02:02:46
    Czy BIBLIA mowi gdziekolwiek o niesmiertelnej duszy???

    Bo widzisz Nathanel, jeslis niesmiertelny (twa dusza), to Zbawiciela NIE potrzebujesz, czyli zapierasz sie Go!
  • @Trubadur 09:56:18
    Podaj mi zatem wresety z Biblii, w ktorych mowa jest o duszy niesmiertelnej.

    Bo na razie nie podajesz wogole.

    W sprawie smiertelnosci duszy, swiadkowie Jehowy mowia zgodnie z Biblia (w innych sprawach bladza).

    Aby zmartwych-wstac, najpierw trzeba byc martwym, czyli umrzec.

    Jesli dusza nie umiera, to znaczy, ze nie ma rowniez cmentarzy, bo ludzie nie umieraja!


    ''(50) Zapewniam was, bracia, że ciało i krew NIE mogą posiąść królestwa Bożego, i że to, co zniszczalne, nie może mieć dziedzictwa w tym, co niezniszczalne.
    (51) Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy ODMIENIENI.
    (52) W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk OSTATNIEJ trąby - zabrzmi bowiem trąba - umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy ODMIENIENI.
    (53) Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w NIEzniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w NIEśmiertelność.
    (54) A kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, WTEDY sprawdzą się słowa, które zostały napisane:
    Zwycięstwo pochłonęło śmierć.'' (1Kor.15:50-54)


    '' (15) To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, NIE wyprzedzimy tych, którzy pomarli. (16) Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk TRABY Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi.
    (17) Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy PORWANI w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem.'' (1 Tes.4:15-17)

    Nauczyciele brooklynscy ucza NIEbiblijnych nauk o tym, ze jakies 'pierwsze owce' juz sa w niebie...

    Ucza nieprawdy mowiac, ze 'drugie owce' beda tu na ziemi i swiatowy rzad z nieba bedzie nimi rzadzil!

    To sa brednie NWO!
  • @bar-bara 12:37:33
    "Podaj mi zatem wresety z Biblii, w ktorych mowa jest o duszy niesmiertelnej."

    "Objawienie biblijne było progresywne, stopniowe i ewolucyjne. Niektóre prawdy religijne, jak życie wieczne, zmartwychwstanie - były zbyt trudne, żeby mogły być od razu na początku objawione w historii narodu wybranego. Zachodziła konieczność dostosowywania ich etapowo do mentalności semickiej. Tak właśnie przedstawiała się prawda o zmartwychwstaniu i życiu pozagrobowym.

    Gdyby śmierć człowieka oznaczała totalne unicestwienie jego bytu, to zmartwychwstanie nie mogłoby się dokonać. Co bowiem miałoby zmartwychwstać, skoro ciało i duch ludzki ulegałby unicestwieniu? Należałoby wówczas konsekwentnie mówić o ponownym stworzeniu człowieka z nicości a nie zmartwychwstaniu. Zmartwychwstanie w biblijnym znaczeniu implikuje nieśmiertelność pierwiastka duchowego.

    Wyłącznie Łukaszowa przypowieść (Łk 16, 19-31) zawiera prawdę o rozstrzygnięciu losu człowieka natychmiast po śmierci: "Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie" (16, 22n). Sytuacja eschatologiczna obu jednostek zaraz po ich śmierci jest zdeterminowana nie tylko powyższym opisem zdarzeń następujących po zgonie obu, ale jeszcze jest uwyraźnioną odpowiedzią Abrahama na interpelację potępionego bogacza: "Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A oprócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać" (16, 25n). Jak widać z tego dialogu - niezależnie od zastosowania tu elementów obrazowych, wręcz mitycznych - zarówno nagroda, jak i kara są od razu definitywne. A zarazem wymierzenie kary następuje w "Otchłani" i przed sądem ostatecznym. Na pierwszą okoliczność wskazuje użycie greckiego terminu en to[i] ha[i]de[i], będącego z reguły tłumaczeniem hebrajskiego szeolu, podczas gdy wiekuiste piekło nosi w Nowym Testamencie nazwę geenna. Scena zaś rozgrywa się na pewno przed sądem ostatecznym - a to dlatego, że bracia potępionego bogacza jeszcze żyją i w jego mniemaniu mogą być jeszcze uratowani.

    "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła (geennan). Tak, mówię wam: Tego się bójcie" (Łk 12,4)

    Łukaszowy okolicznik czasu "po zabiciu" (meta to apokteinai) stoi w aoryście, akcentując zatem samą chwilę odebrania życia, moment śmierci, po której grozi natychmiastowe potępienie zupełnie tak samo, jak było w przypowieści o bogaczu i ubogim Łazarzu. Takie rozstrzygnięcie między dwiema możliwościami, suponuje ocenę Bożą zaraz po śmierci.

    Zupełnie podobnie nagroda określona słowami: "Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy [wszystko] się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków" (Łk 16, 9) na ten sam moment wskazuje. "Wszystko" doczesne czy "mamona" kończą się dla człowieka w praktyce właśnie w chwili jego śmierci. Za formą pozornie nieokreśloną liczby mnogiej "przyjęto" (dexontai) kryje się jako podmiot sam Bóg. Od Niego nagroda przyznana zaraz po śmierci, a nie dopiero po zmartwychwstaniu, suponuje już wtedy dokonany osąd Boży, i to definitywny.

    Skruszony łotr, ukrzyżowany obok Jezusa, gani swego towarzysza zbrodni i kary, samego zaś Jezusa prosi o to, by o nim pamiętał, gdy przyjdzie do swego królestwa. Na tę interpelację słyszy słowa Jezusa: "D z i ś ze Mną będziesz w raju. (Łk 23, 43). Słowa te obiecują więcej, niż tamten prosił. Okazuje się z nich - i to było zaskakującą nowością dla słuchającego - że sąd i nagroda należą do Mesjasza Jezusa już teraz, nie zaś dopiero u progu eonu przyszłego. Nas w tej chwili interesuje ów sąd, który jedynie może uzasadnić obiecaną nagrodę "już dziś". Bycie z Jezusem "w raju" nastąpi po ocenie stanu duszy nawróconego przed śmiercią grzesznika.

    Jezus powiedział: "Będziesz ze Mną". Użyty tu przyimek meta z dopełniaczem jest o wiele mocniejszy od zwykłego w takich razach syn z celownikiem, przynajmniej w języku wcześniejszym niż Koine. Jego pierwotny źródłosłów łączy się z "byciem w środku, pomiędzy" (mesos). Zwrot ten mówi nie tylko o zwykłym towarzyszeniu, lecz o udziale w radosnym życiu. Drugi okolicznik w omawianej obietnicy Jezusa danej na krzyżu - "w raju" - nie daje treściowo nic nowego do poprzedniego "będziesz ze Mną". Jest to mianowicie rodzaj argumentu ad hominem, wyjaśnienie dodatkowe, podane na poziomie jego rozmówcy, a więc przeciętnego Żyda, jakoś zaznajomionego z popularnymi obrazami eschatologii faryzeuszów. Termin "raj" (paradeisos) występuje w Nowym Testamencie poza naszym miejscem jeszcze tylko dwa razy. Swoiście "chlubiąc się" przytacza św. Paweł swoje zapewne mistyczne przeżycie: "Ten człowiek...został porwany do raju i słyszał tajemne słowa, których nie godzi się człowiekowi powtarzać" (2 Kor 12, 4). Pierwszy zaś z apokaliptycznych listów kończy się obietnicą Chrystusa chwalebnego: "Zwycięzcy dam spożyć owoce z drzewa życia, które jest w raju Boga" (Ap 2,7). W obu przytoczonych wypadkach, jak i w omawianym tekście Łukaszowym, termin "raj" nie oznacza miejsca przebywania i stanu pierwszych rodziców z Księgi Rodzaju, lecz należy do słownictwa judaizmu. Jest to konwencjonalna nazwa miejsca-stanu, w którym sprawiedliwi oczekują zmartwychwstania. Nowością zaś omawianej obietnicy Jezusowej, zupełnie niespodziewaną dla nawróconego złoczyńcy, jest okoliczność czasu: ów stan czeka go "dziś", a więc zaraz po śmierci niemal jednoczesnej z Jezusem, i to na zasadzie więzi z Nim jako Mesjaszem.

    Flp 1, 20-24 "Lecz jak zawsze, tak i teraz, z całą swobodą i jawnością Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć to Chrystus, a umrzeć ? to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele to dla mnie owocna praca. Co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele ? to bardziej dla was konieczne".

    Ten urywek jest cennym wynurzeniem Apostoła stojącego wobec możliwej śmierci męczeńskiej w razie skazania go jako więźnia. Apostoł waha się co do wyboru jednej z dwóch możliwości: natychmiastowa śmierć czy dalsze życie. Śmierć zapewnia od razu "bycie z Chrystusem". Ono zaś jest "o wiele lepsze", rozumie się: od życia doczesnego. Apostoł jest przekonany, że jego ewentualna śmierć męczeńska w więzieniu jest o tyle dla niego zyskiem, iż go zjednoczy z Chrystusem natychmiast, i to w sposób z pewnością doskonalszy, niż na to pozwala stan doczesnego życia:

    2 Kor 6, 6n "Jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy".

    2 Tm 4, 8 " Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale wszystkim , którzy umiłowali pojawienie się Jego".

    Kto więc umiłował epifanię Chrystusa, dostępuje tej samej nagrody, jakiej się spodziewa św. Paweł. Z drugiej strony trzeba przyznać komentując wyznanie Apostoła skierowane do Filipian, że efektywna radość "bycia z Panem" od razu po śmierci wiąże się z jego stopniem miłości, z jego gotowością na śmierć męczeńską. Klimat bowiem tej wypowiedzi uwięzionego Apostoła - to tęsknota do kogoś, kto miłuje Pana, a zarazem jest "pewien, że ani śmierć ... nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie..." (Rz 8, 38n).

    Uzupełnieniem poprzedniego jest tekst nieco późniejszy:

    2 Kor 5, 1-10 "Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie. Tak przeto teraz wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz niebieski przybytek, o ile tylko odziani, a nie nadzy będziemy. Dlatego właśnie udręczeni wzdychamy, pozostając w tym przybytku, bo nie chcielibyśmy go utracić, lecz przywdziać na niego nowe odzienie, aby to, co śmiertelne, wchłonięte zostało przez życie. A Bóg, który nas do tego przeznaczył, dał nam Ducha jako zadatek. Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy. Mamy jednak nadzieję... i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana.

    Dlatego też staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy.

    Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre".

    Urywek powyższy stanowi zwartą całość tematyczną: traktuje on o prawdziwej, niebieskiej ojczyźnie w ścisłym związku z poprzedzającym go kontekstem. Stąd występuje na początku uzasadniające "bowiem". Wiersze poprzedzające - to opis apostolskiego "umierania", zakończony dewizą o dwóch rzeczywistościach naszego życia: "To, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie" (4, 18). Osobiste wynurzenia wraz z tym zdaniem ogólnym przechodzą w uzasadniające pouczenie dogmatyczne o eschatologii indywidualnej - śmierć jednostki i o sądzie po niej następującym.

    "Wiemy" pisze Paweł zazwyczaj odwołując się bądź do oczywistości ludzkiego poznania (np. Rz 6, 6) bądź do prawd elementarnej katechezy (np. Rz 2, 2; 8, 22. 28; 1 Kor 8, 4; 1 Tm 1,8). Tu zachodzi ten drugi wypadek. "Nasz przybytek doczesnego zamieszkania" oznacza ciało, żywy organizm. Św. Paweł ukazuje śmierć jako opuszczenie swego ciała i zaraz potem jeszcze przed paruzją - sąd.

    Dane Apokalipsy św. Jana o stanie po śmierci

    Janowa Apokalipsa - to właśnie ukoronowanie objawienia w ogóle, a myśli teologicznej Nowego Testamentu w szczególności. Zawiera ona również kilka ważnych danych dla eschatologii indywidualnej. Są one wynikiem refleksji nad misterium śmierci, refleksji zupełnie zrozumiałej u autora Czwartej Ewangelii, z jej częściowo zrealizowaną eschatologią.

    A) Dusze męczenników żyją u Boga przed paruzją

    Ap 6, 9-11 "A gdy otworzył pieczęć piątą, ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych dla Słowa Bożego i dla świadectwa, jakie mieli. I głosem donośnym tak zawołały: Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi? I dano każdemu z nich białą szatę i powiedziano im, by jeszcze krótki czas odpoczęli, aż pełną liczbę osiągną także ich współsłudzy oraz bracia, którzy, jak i oni, mają być zabici".

    Piąta pieczęć, otwarta przez Baranka - Chrystusa - na księdze dziejów ludzkich, dotyczy losu męczenników, przede wszystkim chrześcijan. Ale ta scena w konstrukcji Apokalipsy spełnia szczególną rolę. Rola ta polega na ukazaniu związku męczeństwa z sądem ostatecznym. Męczennicy błagają o ten sąd, który będzie wymierzeniem Bożej sprawiedliwości za ich niewinną śmierć (Ap 16, 5n; 17, 6. 16; 18, 20).

    "Dusze zabitych", właśnie męczenników, jak sugeruje kontekst, są "pod ołtarzem" w niebie. To że "ołtarz" jest w niebie wyraźnie jest stwierdzone w innym miejscu (por. Ap 8, 3-5). Tekst powyższy mówi nam jeszcze więcej: dusze męczenników nie tylko są w niebie, ale tam żyją intensywnie - mają świadomość - skoro prowadzą z Bogiem dialog, i to skuteczny. Otrzymują od Boga dar, potem objaśnienie sensu dalszego ich czekania na Bożą interwencję. Darem jest "biała szata" - symbol triumfu niebian. Pojęcie wreszcie "pełnej liczby" należy do słownictwa apokaliptyki. Obecne więc życie zbawionych męczenników jest oczekiwaniem ostatecznego triumfy na równi ze wszystkimi wiernymi. Ta tylko jest między różnica, że udziałem męczenników jest już "odpoczynek".

    Cała scena rozgrywająca się po otwarciu piątej pieczęci, dotyczy z pewnością eonu eschatologicznego szerzej pojętego, jeszcze więc nie zakończonego, tylko po drugiej stronie życia doczesnego. Rzeczywistym więc jest i samo życie i oczekiwanie przyszłej pełni, bezwzględnej, przy posiadaniu już istotnego "odpoczynku". Te dane, zupełnie zrozumiałe u św. Jana jako Żyda, znającego poglądy eschatologiczne późnego judaizmu wraz z wnioskami poprawnie wysnutymi z danych Starego Testamentu, odnoszą się do stanu dusz po śmierci ciała a przed jego zmartwychwstaniem.

    B) Grono wybranych w niebie stale się zwiększa

    Ap 7, 9-17 "Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: Zbawienie Bogu naszemu, Zasiadającemu na tronie i Barankowi. A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czworga Zwierząt, i na oblicza swe padli przed tronem, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków. Amen! A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli? I powiedziałem do niego: Panie, ty wiesz. I rzekł do mnie: To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili. Dlatego są przed tronem Boga i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy. A Zasiadający na tronie rozciągnie namiot nad nimi. Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć, i nie porazi ich słońce ani żaden upał, bo paść ich będzie Baranek, który jest pośrodku tronu, i poprowadzi ich do źródeł wód życia: i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu".

    Św. Jan ma tę wizję jako obecną przed sobą. Wiersze 9 i 14 opisują czynności w czasie teraźniejszym ("stojący", "przychodzą"), trzeba ten obraz traktować tak, jak to opisała scena po otwarciu piątej pieczęci - jako aktualny już teraz obraz szczęścia męczenników. Odmalowany on jest barwami zapożyczonymi z obchodu żydowskiego Święta Namiotów, z dodaniem jednak elementów zupełnie już chrześcijańskich. "Szaty" są znowu "białe". Biel ta wszakże - nie przestając oznaczać triumfu - ma tu wskazaną przyczynę, gdyż jest skutkiem "opłukania" i "wybielenia" w środku niezwykłym, paradoksalnym, "we Krwi Baranka".

    Podsumowując więc dane teologiczne otrzymujemy następujące prawdy: nowi triumfatorzy wciąż "przychodzą" do tych, którzy są już tłumem "stojącym", i to na pewno w niebie, gdyż są "przed tronem i przed Barankiem". Można więc tę scenę uznać za teologiczny ciąg dalszy poprzedniej, rodzaj ilustracji, jak się "liczba dopełnia", podczas gdy trwa eon obecny ze znamiennymi dla niego prześladowaniami. Aspekt wstawiennictwa ustąpił miejsca aspektowi triumfalnego dziękczynienia. Dzieje się to teraz w niebie.

    Ap 14, 13 "I usłyszałem głos, który z nieba mówił: "Napisz: Błogosławieni, którzy w Panu umierają - już teraz. Zaiste, mówi Duch niech odpoczną od swoich mozołów, bo idą wraz z nimi ich czyny".

    Autorem uroczystego stwierdzenia, jaki jest los "umierających w Panu" nie jest wizjoner, lecz sam Bóg, którego oznacza głos mówiący z nieba. Mówi "Duch", to oczywiście Duch Święty. Tekst niniejszy ma o tyle większe znaczenie od dwóch poprzednich, że obejmuje szersze niż tamte grono zbawionych. To już nie są sami męczennicy, ale wszyscy, "którzy w Panu umierają" czyli wszyscy wierni umierający w łączności z Chrystusem. Wszyscy oni mają zapewniony odpoczynek od trudów życia "już teraz" na zasadzie uznania przez Boga ich czynów, obecnych wraz z nimi przed Bogiem jako Sędzią, tzn. zmarli już teraz cieszą się szczęściem, jeśli umarli "w Panu".

    Samo sformułowanie istoty ich szczęścia - odpoczynek po trudach, jak było po piątej pieczęci (6, 11) - odpowiada biblijnemu pojęciu o "odpoczynku szabatu dla ludu Bożego" (Hbr 4, 9). Jednakże tekst Apokalipsy jest dla naszej tezy bardziej wymowny: czyny idą wraz z nimi (met'auton), a nie "za nimi". Zmarli więc nadal istnieją.

    Podsumowując dane trzech omówionych wyżej tekstów z Apokalipsy Janowej dostrzegamy w nich niewątpliwy spadek idei i obrazów późnego judaizmu, zwłaszcza co do oczekiwania na przyszły sąd i zmartwychwstanie, ale z transpozycją chrześcijańską - chrystocentryczną. Męczennicy, czy w ogóle wierni, otrzymują zbawienie dzięki Barankowi - Chrystusowi, który ich swoją Krwią oczyszcza. Sąd zaś, na który czekają, jest - na podstawie kontekstu całej księgi - nieodłączny od paruzji Chrystusa.

    Teksty Nowego Testamentu, gdzie występuje słowo "dusza" (gr. psyche), jako składnik człowieka, które to słowo ma znaczenie bytu nieśmiertelnego:

    Mt 10, 28 "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle"

    Mt 16, 26-27 "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?".

    Dz 2, 26-27 "Dlatego ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język, także i moje ciało spoczywać będzie w nadziei, że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani ani nie dasz Świętemu Twemu ulec skażeniu".

    Jk 1, 21 "Odrzućcie przeto wszystko, co nieczyste, oraz cały bezmiar zła, a przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze".

    Jk 5, 20 "niech wie, że kto nawrócił grzesznika z jego błędnej drogi, wybawi duszę jego od śmierci i zakryje liczne grzechy".

    1 P. 1, 9 "wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary ? zbawienie dusz".

    1 P. 2, 11 "Umiłowani! Proszę, abyście jak obcy i przybysze powstrzymywali się od cielesnych pożądań, które walczą przeciwko duszy".

    Ap 6, 9-10 "A gdy otworzył pieczęć piątą, ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych dla Słowa Bożego i dla świadectwa, jakie mieli. I głosem donośnym tak zawołały: Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?".

    Ap 20, 4 "i ujrzałem dusze ściętych dla świadectwa Jezusa i dla Słowa Bożego".

    Ef 2, 1 "I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów, w których żyliście niegdyś według doczesnego sposobu tego świata"

    Łk 15, 21; 32 "A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem (...) A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się"

    1 J 3, 14 "My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje trwa w śmierci"

    1 Tm 5, 6 "Lecz ta wdowa, która żyje rozpustnie, za życia umarła"

    Kol 3, 1 "Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych (...)"

    Wniosek stąd jasny, że dusza umiera ale dla Boga. Chrystus Pan po to przyszedł na świat, aby zbawić nasze nieśmiertelne dusze, gdyż jedynie one mają wartość u Boga. I tę wartość Pan Jezus szczególnie podkreślił:

    Mt 16, 26 "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?"

    Ef 5, 14 "Dlatego się mówi: Zbudź się o śpiący, i powstań z martwych a zajaśnieje ci Chrystus".

    Jak moneta ma dwie strony, tak ma je również doktryna o wiecznej karze. Druga strona wiecznej kary to nieśmiertelność. Przeciwnicy życia po śmierci są zwolennikami warunkowej nieśmiertelności, która polega na tym, że być człowiekiem nie znaczy być nieśmiertelnym.

    Na poparcie warunkowej nieśmiertelności przyjęli pogląd, że człowiek jest duszą, a nie jedynie ma duszę. Ciało i dusza są nierozłączne. Stąd wniosek, że zniszczenie ciała jest równoznaczne ze zniszczeniem lub unicestwieniem duszy człowieka.

    W Piśmie Świętym są dwa fragmenty, które zdecydowanie zaprzeczają poglądowi, jakoby człowiek był duszą. Pierwszy z nich to Mt 10, 28:

    "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który i duszę i ciało może zatracić w piekle". Mt 10, 28

    A zatem człowiek ma zarówno ciało, jak i duszę. Gdyby było inaczej, to jakże Pan mógłby powiedzieć, że są tacy, którzy mogą zabić ciało, ale nie mogą zabić duszy? Myśl zawartą w tym wersecie trafnie parafrazować:

    Jest coś w tobie, czego ci, którzy cię zabijają, nie mogą dotknąć! To coś to ten aspekt człowieka, który nie przestaje istnieć, kiedy ciało zostało już złożone w grobie.

    Tylko wypaczona interpretacja tego wersetu mogłaby służyć wsparciu doktrynie, że psyche jest równoznaczna z całą osobą.

    Drugi fragment to Apokalipsa św. Jana 6, 9-10:

    "A gdy otworzył pieczęć piątą, ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych dla Słowa Bożego i dla świadectwa, jakie mieli. I głosem donośnym tak zawołały: "Dokądże, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?"

    Na próżno tu szukać dowodu na poparcie doktryny, że człowiek jest duszą. Apostoł Jan pisze: "tas psychas ton esfagmenon", a zatem widzi "dusze", a nie osoby. Chcąc oddać to oddzielenie ciała człowieka od jego duszy w sposób jak najbardziej przejrzysty, używa dopełniacza cząstkowego, genitivis partitivus; taka forma wyraźnie wskazuje, iż dusze są częścią tych, którzy zostali zabici. Co więcej, dusze te są świadome, co widać w ich wołaniu do Boga.

    Błędność - a nawet bezsens - idei warunkowej nieśmiertelności można wykazać tak:

    Jeśli śmierć oznacza zaprzestanie istnienia, to dlaczego życie miałoby być gorsze dla niego [Judasza] niż dla jakiegokolwiek innego niegodziwego zdrajcy? Bez względu na rozmiar winy śmierć byłaby końcem wszystkiego. (...) Nigdy się nie narodzić znaczy nigdy nie zaistnieć. Jeśli śmierć oznacza odejście z istnienia, to nigdy nie narodzić się i umrzeć są stanami równoważnymi; oba znaczą to samo - nieistnienie. Dlaczego zatem Pan powiedział, że lepiej by było w ogóle nie zaistnieć? Dlaczego - widząc, że człowiek ten urodził się i nie było po co użalać się nad jego narodzinami - nie powiedział: "Będzie lepiej dla tego człowieka, gdy umrze, ponieważ gdy umrze, będzie tak, jak gdyby nigdy się nie narodził - nie będzie istniał"? Jeśli śmierć oznacza nieistnienie, to właśnie to powinien był powiedzieć. Powiedzenie czegoś innego - jeśli śmierć faktycznie oznacza nieistnienie - byłoby zupełnie pozbawione sensu. Lecz jeśli śmierć nie oznacza końca istnienia; jeśli oznacza stan trwający wieczność; jeśli w tej uwarunkowanej wieczności istnienia Judasz ma cierpieć za swój akt zdrady, to wtedy jest zrozumiałe, dlaczego Syn Boga mógł powiedzieć, że lepiej by było dla tego człowieka, gdyby się nigdy nie narodził - gdyby nigdy nie zaistniał. W innym przypadku słowa "Biada owemu człowiekowi" nie mają jakiegokolwiek sensu.

    Zatrzymajmy się przy tekście Księgi Koheleta, gdzie przeciwnicy życia po śmierci często powołują się na nią. Otóż aby zrozumieć właściwy sens: "Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego, i oddech życia ten sam. W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt" (Koh 3, 19) i "Bo nie ma żadnej czynności ni zrozumienia, ani poznania, ani mądrości w Szeolu, do którego ty zdążasz" (Koh 9, 10), trzeba wziąć pod uwagę specyficzny charakter całej księgi. Każdy, kto bez jakichkolwiek uprzedzeń przeczyta ją w całości, bez trudu zauważy, że przedstawia ona rozterki i wątpliwości człowieka, szukającego odpowiedzi na istotne pytania egzystencjalne.

    Człowiek ten nie zna jeszcze prawd, które objawił w całej pełni Chrystus. Dlatego boleje nad faktem, że los sprawiedliwych i złoczyńców jest jednakowy (por. 2, 16; 9, 2). Chociaż Kohelet doświadczył, że nagromadzenie bogactw nie uszczęśliwia, to jednak w obliczu śmierci zdaje mu się, że człowiekowi nie pozostaje nic innego, jak korzystać z tych okruchów radości, jakie daje jedzenie, picie i rozkosze erotyczne (por. 2, 24; 9, 9). Autor Księgi ukazuje więc bezsilność człowieka, który pozbawiony światła objawienia szamoce się wśród niepewności o własny los. Księga również jest świadectwem dojrzewania w dziedzinie moralnej i religijnej Ludu Bożego. Należy pamiętać, że Objawienie w III w. przed Chr. nie było jeszcze zakończone. Nie zostały jeszcze napisane: proroctwo Daniela, obydwie Księgi Machabejskie, Księga Mądrości, nie pojawił się jeszcze Chrystus, przynoszący nam pełne światło.

    Księga Koheleta swoim specyficznym, szokującym, czasem nawet gorszącym klimatem, przygotowała umysły na dalsze Objawienie. Uświadomiła Ludowi Bożemu niewystarczalność tego, co Bóg dotychczas w swoim zbawczym planie nam powiedział, wzbudziła niezadowolenie z tej niewystarczalności, obudziła pragnienie i wewnętrzne zapotrzebowanie na odsłonięcie nam tajemnicy życia pozagrobowego, o której coraz więcej i jaśniej mówić będą ostatnie chronologicznie Księgi Starego Testamentu, a najbardziej Nowy Testament. Kohelet dokonał tego właśnie przez swoje pytajniki, które postawił nad każdym dobrem tego świata. Uważni czytelnicy tej Księgi musieli sobie zdać sprawę z tej podstawowej prawdy, że człowiek jest za wielki, by mogły go zaspokoić wartości tej ziemi, że czeka na innego Pana, który go weźmie w swoje posiadanie i nasyci. Chociaż Kohelet nie dał odpowiedzi na problemy, które postawił, jednak jego niezaprzeczalną zasługą jest to, że sformułował je tak w jaskrawy sposób i uświadomił Ludowi Bożemu.

    Autor Księgi Koheleta niczego nie rozstrzyga definitywnie o rzeczywistości istniejącej poza granicą śmierci. Mówiąc o tym, że los człowieka i zwierzęcia jest taki sam ze względu na nieuchronność śmierci, równocześnie stawia pytanie: "Któż pozna, czy siła życiowa synów ludzkich idzie w górę, a siła życiowa zwierząt zstępuje w dół do ziemi?" (3, 21). Ujawnia więc jedynie swoją bezsilność w poszukiwaniu prawdy ostatecznej. Ukazuje tylko to, co jawi się jego oczom. Stwierdzenia Księgi Koheleta dotyczące losu człowieka po śmierci są więc pytaniami, a nie ostatecznymi odpowiedziami. Ostateczną odpowiedź przyniósł później Jezus Chrystus, dlatego też nie można pytania traktować jako ostatecznej odpowiedzi, natomiast naukę Jezusa tak interpretować, jakby Jezus niczego nowego nie wniósł."

    znalezione w sieci:
    http://www.piotrandryszczak.pl/dusza_ludzka_niesmiertelny_skladnik_czlowieka.html
  • @kumaty 12:55:02
    Dzieki, ze odpowiedziales.
    Szkoda jednak, ze nie dales twojej odpowiedzi, a skopiowales pseudo-ewangelie wedlug Andryszczaka.

    Czy Andryszczak zmartwychwstal, ze wie co sie po smierci dzieje?

    Bo widzisz Lazarz po wskrzeszeniu z martwych NIC nie opowiadal o tym, ze zyl dalej ..., ze dusza jego nie umarla...., ze byl w niebie...

    Gdyby Pan Jezus chcial udowodnic, ze dusza jest niesmiertelna, to wskrzeszajac Lazarza ze smierci (Jan.11), bylo bardzo dobra okazja na to.
    Uczniowie bedacy z Nim zadawaliby pytania Lazarzowi i ten odpowiadalby im, ze byl w niebie...

    Jednak ZADEN Apostol o tym nie wspomina, ze Lazarza dusza byla niesmiertelna..., ze Lazarz byl w niebie..., ze cokolwiek mowil o tych dniach, kiedy byl martwy!!!

    DLACZEGO kumaty?
    DLACZEGO Lazarz NIC nie opowiadal, a Andryszczak ma tak WIELE do powiedzenia?!


    Dusza = cialo (proch)+duch(Tchnienie ozywiajace).

    ''(7) wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą (dusza) żywą. (Rodz.12:7)

    Dusza umiera, cialo (proch) wraca do ziemi, a DUCH do Boga. To smierc:

    '' (7) i wróci się proch do ziemi, tak jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał. '' (Koh.12:7)


    Slowa Boga:

    '' (17) ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie UMRZESZ. (Rodz.2:17)


    Nauki szatana:

    ''(4) Wtedy rzekł wąż do niewiasty:
    Na pewno NIE umrzecie!
    (5) Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło.'' (Rodz.3:4,5)


    Powtarzaj po Bogu, a NIE po szatanie!!!

    Kumaty, ani ty, ani Andryszczak..., nie rozumiecie czym jest DUSZA, a czym DUCH!

    Nie widzicie roznicy!!!
  • @Trubadur 14:48:06
    Teraz tak namieszales, ze sam sobie przeczysz.

    Ale oczewiscie masz prawo sam sobie przeczyc.

    Ale jesli chodzi o rabinow, to za czasow kiedy Zbawiciel chodzil po ziemi, to bylo wiele sekt, glowne to faryzeusze i sadyzeusze.

    Czy wiesz czym roznily sie te sekty?
  • @Trubadur 15:07:02
    Wole byc sekciara.
    I nic nie wiem, nie znam zadnych nauk, lecz tylko JEDNA, Ewangelie o Zbawicielu.

    Nazwij mnie jak chcesz.
  • @bar-bara 13:59:43
    "Szkoda jednak, ze nie dales twojej odpowiedzi, a skopiowales pseudo-ewangelie wedlug Andryszczaka."

    Tego gościa zostaw w spokoju, odnieś się merytorycznie do treści. Masz tam odpowiedzi na zarzuty, które stawiasz i nic nie reagujesz. Zacznij czytać ze zrozumieniem swoich oponentów, a dobrze na tym wyjdziesz.

    "Uczniowie bedacy z Nim zadawaliby pytania Lazarzowi i ten odpowiadalby im, ze byl w niebie..."

    Łazarz po śmierci nie był w niebie. Nikt tak nie uczy. Skąd to wziąłeś. Podaj źródło. Kościół naucza, za NT, że dusza Łazarza po śmierci znajdowała się w Otchłani (Hades sprawiedliwych), zwanej łonem Abrahama (Łk 16:22; por. Otchłań niesprawiedliwych - Łk 16:23), a nie w niebie, do którego Chrystus pierwszy wstąpił. Dopiero on wiele dusz "pociągnął" do nieba (1P 3:19, J 12:32, Łk 23:43, Ap 6:9, Hbr 12:23). Nikt w NT nie pyta Łazarza o nic, a św. Paweł pisze, że nie ma potrzeby opowiadania o przeżyciach nie z tego świata (2Kor 12:4n.).

    O Księdze Koheleta masz odpowiedź wyżej. Zacznij czytać.
  • @kumaty 15:47:40
    No to gdzie byl Lazarz???

    A scislej dusza jego???

    I dlaczego nic nie opowiadal???

    '' (10) Rzekł Bóg:
    Cóżeś uczynił?
    KREW brata twego głośno woła ku mnie z ziemi! ''(Ro dz.4:10)

    Kumaty, czy rzeczywiscie chodzi o krew, ktora wola????

    W Biblii sa przenosnie..., jak kumaty czytasz Biblie, TO PROS BOGA o zrozumienie!!!

    Biblia to Jego Slowo i On daje zrozumienie!
  • @bar-bara 16:11:41
    Napisałem, gdzie był Łazarz. Potrafisz czytać ze zrozumieniem? A może nie wiesz co odpowiedzieć i rżniesz głupa?
  • @jagna 18:36:47
    Cos dla ciebie:
    http://www.belfasttelegraph.co.uk/news/world-news/popersquos-child-porn-normal-claim-sparks-outrage-among-victims-15035449.html

    Pedofilstwo jak widzisz jest normalne w KrK, tak papiez powiedzial.
  • @kumaty 17:36:09
    Gdzie byl Lazarz?
  • @bar-bara 13:59:43
    ///Czy Andryszczak zmartwychwstal, ze wie co sie po smierci dzieje?///

    Bardzo celne pytanie. Ale czy musial zmartwychwstac zeby wiedziec? On tylko probuje cos zrozumiec. tak jak i my.

    Po smierci tej wlasciwej, czyli kiedy gasnie duch calkowicie a cialo staje sie martwa kupa tkanki, nie ma nic. Jest nicosć, nie ma nas. nie ma juz bolu, zmartwien, problemow, nie ma nas po prostu. I tyle. Cała tajemnica. No i te bajki ze cos jest opowiadane po to aby przypadkiem ludzie nie zwariowali i zeby ci ktorzy umarli w grzechach nie zaczeli czynic zla.

    ///Bo widzisz Lazarz po wskrzeszeniu z martwych NIC nie opowiadal o tym, ze zyl dalej ..., ze dusza jego nie umarla...., ze byl w niebie...///

    A bo on raczej w niebie nie byl. GDyby byl w niebie to by nie umarl. To jasne. On umarl z powodu braku wiary i przez to choroby. Jesli gdzies byla jego dusza to w piekle, bo jesli ktos umiera to idzie do piekla ZAWSZE. Tylko ten kto jest zbawiony, jest w niebie nie umiera i nie idzie do piekla. Nawet sam Jezus umierajac (!) na krzyzu zstapil do piekla. Nie ma wyjatkow. Albo jestes zbawiony i nie umierasz albo nie jestes i umierasz. Lazarz zmartwychwstal w podobny sposob jak sam Jezus. jezus tez zmartwychwstal po kilku dniach, z tym ze jezus byl tym ktory mial moc D.Św. i byl u Ojca (mial ojca). Tak więc "Ojciec go wskrzesil", czyli sam siebie wskrzesił. Łazagrz nie mógł siebie wskrzesić bo nie był u ojca, ale jesli by mial ojca to nie umarlby.



    ///Gdyby Pan Jezus chcial udowodnic, ze dusza jest niesmiertelna, to wskrzeszajac Lazarza ze smierci (Jan.11), bylo bardzo dobra okazja na to.
    Uczniowie bedacy z Nim zadawaliby pytania Lazarzowi i ten odpowiadalby im, ze byl w niebie...///

    Nie mogl byc poniewaz umarl. Gdyby w ewangelii bylo cos podobnego to by to calkowicie zaburzalo obraz i byloby klamstwem.



    ///Jednak ZADEN Apostol o tym nie wspomina, ze Lazarza dusza byla niesmiertelna..., ze Lazarz byl w niebie..., ze cokolwiek mowil o tych dniach, kiedy byl martwy!!!///

    Nic nie mowil bo nie mogl. Jego zwyczajnie nie bylo. Umarl, przestal dychac i go nie bylo. Trup. Mogl oczywiscie miec jakies wizje ale raczej w takiej sytuacji to watpliwe. Gdyby Jezus nie obudzil go to on by po prostu zaczal sie rozkladac i zgnilby jak kazdy martwy.


    ///
    DLACZEGO Lazarz NIC nie opowiadal, a Andryszczak ma tak WIELE do powiedzenia?!///

    Bo Andryszczak chce wierzyc ze zmartywchwstanie dotyczy drugiego zycia. Nie ma sie w sumie co dziwic nie on pierwszy i nie ostatni bajki tworzy. A zycie jest oparte na TWARDYM prawie. Raz się żyje a potem koniec. Dlatego JEZUS jest absolutnym zbawicielem i nie bylo innego imienia wsrod ludow i prorokow, nawet jesli wielcy byli Egipscy kaplani, jesli hinduscy "slowianie" maja wiecej do powiedzenia...


    ///
    Dusza = cialo (proch)+duch(Tchnienie ozywiajace).

    ''(7) wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą (dusza) żywą. (Rodz.12:7)

    Dusza umiera, cialo (proch) wraca do ziemi, a DUCH do Boga. To smierc:

    '' (7) i wróci się proch do ziemi, tak jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał. '' (Koh.12:7)
    ///

    A do ziemi to nie do Boga? Z proch "ulepil" czlowieka Bog. Wiec tez do Boga. A duch zyje tylko w ciele. Zas tchnienie, tchnienie jest napedem niezaleznym od duszy-ciala ktore owszem wraca do Boga. Ale nie ma juz nic potem.



    ///Nauki szatana:

    ''(4) Wtedy rzekł wąż do niewiasty:
    Na pewno NIE umrzecie!
    (5) Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło.'' (Rodz.3:4,5)///

    A czy Adam i Ewa umarli? Nie umarli lecz zyli. Czy wiec szatan mowil prawde czy klamal? Klamal bo umarli ale jednoczesnie zyli. Lecz juz nie w raju. Szatan byl zazdrosny o to ze zyja w raju u Boga. I na tym polegala smierc. Jak sie przeczyta ksiege Henocha albo /i Adama i Ewy wtedy sie rozumie.


    ///Kumaty, ani ty, ani Andryszczak..., nie rozumiecie czym jest DUSZA, a czym DUCH!

    Nie widzicie roznicy!!!///
  • Świadkowie Jehowy nie wierzą w Zmartwychwstanie
    A to zalezy o jakim "zmartwychwstaniu" mowimy. Ciekawe jest tez jak to sie ma do propagowanych przez jehowychu wizji raju w ktorym wszyscy sa po smierci. U jehowych wszystko jest takie pomieszane, chociaz jest tez duzo ciekawych wyjasnien. Warto ich czytac.

    Zmartwychuwstanie oczywiscie jest. To proste. Po pierwsze zmartwychwsatnie dotyczy nawrocenia sie na droge zbawienia. Czyli jest to zmartwychwstnie z grzechu, ze stanu smierci duszy. Dotyczy to ludzi ktorzy zyja a nie tych ktorzy leza w trumnach i zostaly po nichu kosci albo popiol. Drugie zmartwychuwstanie dotyczy w zasadzie juz takich martwych jak lazarz, młodka czy inni którzy nie są wymienieni z imienia, chociażby ten który spadł przysłuchując się mowom apostołów i skręcił kark. Ale oni wszyscy zmartwychwstali w tym samym zyciu a potem odeszli/umarli i juz ich nie ma i nie bedzie.
  • @Trubadur 15:07:02
    ///A ty słyszałaś o misji buddyjskiej w Aleksandrii, skąd mnisi docierali nie tylko do Judei, ale i dalej na wschód, do Syrii? Słyszałaś o poselstwie Aśioki, jakie przybyło do Rzymu?? A ty kiedykolwiek próbowałaś uzmysłowić sobie PODOBIEŃSTWO wczesnego chrześcijaństwa i buddyzmu?? Jesli nie, to znaczy, że jesteś zamkniętą w sobie sekciarą, która myśli, że wie cokolwiek.///

    Dobrze mowisz. Tak samo swiat grecki ze swoimi wierzeniami przenikal swiat semicki i hebrajski i kazdy z nich cos od siebie "wzial". Np. oltarze ofiarne zydowskie wygladaja tak jak oltarze greckie. Filistyni byli mieszanka indoeuropejsko-semicka.
  • @Trubadur 14:48:06
    ///Dopiero pod wpływem odgrzanej filozofii greckiej pojawili się szarlatani, ktorzy zaprzeczyli istnieniu duszy niesmiertelnej.
    Jak widzisz, twoja wiara pochodzi od szatana, ojca kłamstwa. Powinnas sie zacząć modlić do Boga, który w miłosierdziu swoim zrzuci łuski z oczu twoich, o ie szczerze się pomodlisz.///

    A moglbys podac konkrety jakies co do tych nauk? bo to dziwne poniewaz to wlasnie greckie wierzenia mowily w typowy sposob o takich krainach jak Hades czy elysium. Cos wiec tutaj nie pasuje. I w ktorym miejscu jest niby pokazana ta sprzecznosc. W biblii? W naukach ojcow kosciola?
  • Panie filozofie. Świadkom Jehowy nie jest obojętne ich zachowanie.
    Jakim cudem wywnioskował Pan, że jest im obojętne ich zachowanie?
    Jest to wydumany wniosek, nie poparty tym, czego rzeczywiście uczą.
    Tylko teraz można sobie wypracować nowe życie.
    Niech pan i czytelnicy się zastanowią, jaki sens mają biblijne Księgi Pamięci. Czy nie są zapisem stanu ciał? Czy nie są kopią zapasową umarłego? A czym jest wymazanie z Księgi Pamięci? Czy te proste słowa nie przemawiają :) Po co księgi pamięci, skoro są te rzekome dusze. No i dlaczego Biblia mówi o zwierzętach, że to również dusze???? I jak to się ma do nauki Kościoła Katolickiego? Dech dusza nie ma co się przerażać, Biblia jest prosta, tylko nie kombinować :) i uważać przy czytaniu.
    To jedna z bardziej "zasadowych" grup religijnych :) a pan dochodzi do wniosku, że jest im obojętne... Rozumiem że pisał pan tak późno w nocy (rano) jak ja...
    Całe te dywagacje można by wziąć za próbę szkalowania, przy pełnej wiedzy co i jak, wiadomo kogo. Jaka prawda, chyba tylko sama Góra wie.
    Ładnie napisane, ktoś mógłby się nabrać, że to praca naukowa :)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930